| Piotr Moczydłowski |
|
|
|
Urodziłem się 14 września 1982 roku Waga 73 kg Wzrost 175 cm Wykształcenie: mgr inż. Telekomunikacji i Elektroniki
Moje życie od zawsze związane było ze sportem, próbowałem sił w większości dyscyplin dostępnych w Szczytnie: siatkówka, koszykówka, judo, piłka nożna i inne ale na karate kyokushin trafiłem dopiero w 1995 roku.
Trudne początki… Na treningi do Szczycieńskiego Klubu Karate Kyokushin przyprowadził mnie brat Łukasz, z którym do dzisiaj trenuję – miała to być kara za tzw wybryki. Jak się okazało wyszło mi na dobre. Kyokushin to nie była miłość od pierwszego wejrzenia dopiero po pierwszym treningu kumite (po ok pół roku treningu) poczułem prawdziwą fascynację i inspirację do trenowania. Szybko zrozumiałem, że kihon i kata są bardzo istotnym elementem podnoszenia umiejętności. Każdy trening traktowałem bardzo poważnie oddając się im bez reszty. Pierwsze kroki stawiałem u Senpai Artura Małża. Już wtedy w grupie początkującej poznałem wielu bardzo wartościowych ludzi, z którymi z podziwem obserwowałem „starszą grupę” prowadzoną przez Sensei Piotra Zembrzuskiego. Niekiedy udawało mi się „wśliznąć” na trening co dla świeżaka było niemałym zaszczytem. Po kilkunastu miesiącach już regularnie trenowałem pod okiem Sensei Zembrzuskiego, który zaszczepił we mnie pasję do kyokushin.
Mój Sensei Od początku mojej przygody z kyokushin był wzorem do naśladowania. Ja osobiście chciałbym podziękować za zaangażowanie w rozwój mojego warsztatu i we wkład w ukształtowaniu mojego jakże trudnego szczególnie w okresie dorastania charakteru. To pod okiem sensei Piotra odnosiłem pierwsze bardzo ważne dla mojego rozwoju sukcesy również te na arenie międzynarodowej.
Kyokushin… …niewątpliwie jest dla mnie przygodą życia, która stymuluje do podejmowania nowych wyzwań, wzywa do przekraczania nowych granic, na co dzień podnosi poziom endorfiny we krwi :) i co najważniejsze poprzez ciężki, systematyczny trening nigdy nie pozwala się poddawać, zawsze walka do końca. Może zabrzmi to dziwnie ale kyokushin nie jest dla mnie najważniejsze w życiu choć w pewnym sensie wyznacza jego drogę. Dzięki karate doświadczyłem wiele dobrego w swoim życiu, nie tylko sukcesy, sprawność fizyczna i duchowa oraz wspaniałe podróże ale przede wszystkim ogromna liczba znakomitych ludzi jakich spotkałem na swojej drodze.
Trening dzisiaj…. Od początku 2006 roku mieszkam, pracuję i trenuję w Warszawie. W okresie przygotowawczym trenuję 8 razy w tygodniu. Pomimo tego, że przygotowania odbywają się pod kątem walki to elementami treningu oprócz ćwiczeń specjalistycznych, biegania, ćwiczeń siłowych są również kihon, kata i ido geiko. Nadal reprezentuję Szczycieński Klub Kyokushin Karate.
Sukcesy Moim największym jak dotąd sukcesem jest brązowy medal Mistrzostw Świata. Marzę o ponownym starcie i zwycięstwie w tej imprezie w 2013 roku.
Najważniejsze osiągnięcia:
Więcej informacji w dziale Sukcesy. Normal 0 21 false false false
Urodziłem się 14 września 1982 roku Waga 73 kg Wzrost 175 cm Wykształcenie: mgr inż. Telekomunikacji i Elektroniki
Moje życie od zawsze związane było ze sportem, próbowałem sił w większości dyscyplin dostępnych w Szczytnie: siatkówka, koszykówka, judo, piłka nożna i inne ale na karate kyokushin trafiłem dopiero w 1995 roku.
Trudne początki… Na treningi do Szczycieńskiego Klubu Karate Kyokushin przyprowadził mnie brat Łukasz, z którym do dzisiaj trenuję – miała to być kara za tzw wybryki. Jak się okazało wyszło mi na dobre. Kyokushin to nie była miłość od pierwszego wejrzenia dopiero po pierwszym treningu kumite (po ok pół roku treningu) poczułem prawdziwą fascynację i inspirację do trenowania. Szybko zrozumiałem, że kihon i kata są bardzo istotnym elementem podnoszenia umiejętności. Każdy trening traktowałem bardzo poważnie oddając się im bez reszty. Pierwsze kroki stawiałem u Senpai Artura Małża. Już wtedy w grupie początkującej poznałem wielu bardzo wartościowych ludzi, z którymi z podziwem obserwowałem „starszą grupę” prowadzoną przez Sensei Piotra Zembrzuskiego. Niekiedy udawało mi się „wśliznąć” na trening co dla świeżaka było niemałym zaszczytem. Po kilkunastu miesiącach już regularnie trenowałem pod okiem Sensei Zembrzuskiego, który zaszczepił we mnie pasję do kyokushin.
Mój Sensei Od początku mojej przygody z kyokushin był wzorem do naśladowania. Ja osobiście chciałbym podziękować za zaangażowanie w rozwój mojego warsztatu i we wkład w ukształtowaniu mojego jakże trudnego szczególnie w okresie dorastania charakteru. To pod okiem sensei Piotra odnosiłem pierwsze bardzo ważne dla mojego rozwoju sukcesy również te na arenie międzynarodowej.
Kyokushin… …niewątpliwie jest dla mnie przygodą życia, która stymuluje do podejmowania nowych wyzwań, wzywa do przekraczania nowych granic, na co dzień podnosi poziom endorfiny we krwi :) i co najważniejsze poprzez ciężki, systematyczny trening nigdy nie pozwala się poddawać, zawsze walka do końca. Może zabrzmi to dziwnie ale kyokushin nie jest dla mnie najważniejsze w życiu choć w pewnym sensie wyznacza jego drogę. Dzięki karate doświadczyłem wiele dobrego w swoim życiu, nie tylko sukcesy, sprawność fizyczna i duchowa oraz wspaniałe podróże ale przede wszystkim ogromna liczba znakomitych ludzi jakich spotkałem na swojej drodze.
Trening dzisiaj…. Od początku 2006 roku mieszkam, pracuję i trenuję w Warszawie. W okresie przygotowawczym trenuję 8 razy w tygodniu. Pomimo tego, że przygotowania odbywają się pod kątem walki to elementami treningu oprócz ćwiczeń specjalistycznych, biegów, ćwiczeń siłowych są również kihon, kata i ido geiko. Nadal reprezentuję Szczycieński Klub Kyokushin Karate.
Sukcesy Niewątpliwie moim największym jak dotąd sukcesem jest brązowy medal Mistrzostw Świata. Marzę o ponownym starcie i zwycięstwie w tej imprezie w 2013 roku.
Najważniejsze osiągnięcia:
Więcej informacji w dziale Sukcesy. |


